Lektorat ma swoje plusy i dobrze, że w ogóle jest. Ma on również swój wymiar socjalny, albowiem daje uboższym studentom szansę na naukę języka obcego bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Są jednak ci, którzy mogą i chcą zainwestować w swoje lingwistyczne zdolności nieco więcej. Otworem stoją przed nimi rozmaite kursy organizowane przez szkoły językowe. Tych ostatnich przybywa w bardzo szybkim tempie, co najlepiej wskazuje na duże zainteresowanie językami wśród Polaków. Rzeczywiście w zajęciach tych uczestniczą przeważnie młodzi ludzie, bo im najłatwiej o silną motywację, a przywołana wyżej chłonność umysłu także robi swoje.

Płacąc otrzymują też wysoką jakość. Jeśli szkoła jest dobrze prowadzona, poziom merytoryczny zajęć stoi na wysokim poziomie. Końcowa skuteczność jest uzależniona od kilku czynników. Pierwszy to doświadczenie i umiejętności dydaktyczne kadry. Renomowana placówka nie zatrudni byle kogo, ale osobę o konkretnym potencjale. Im więcej lat doświadczeń tym lepiej, choć istotniejsza wydaje się intensywność praktyki niż czas jej trwania.

Dlatego doskonale radzą sobie również lektorzy młodzi, za to mający sporo do czynienia z „żywym” językiem. W tym kontekście ujawnia się kapitalna rola native speakerów. Są to obcokrajowcy, dla których nauczany język obcy jest rodzimym. Zajęcia z ich udziałem mają wielką wartość, ponieważ kursanci mogą osłuchać się z oryginalną wymową i akcentem. Łatwiej będzie im w przyszłości zrozumieć, co mówi do nich rozmówca z zagranicy. Jest to kolejny walor komercyjnego kursu, którego większość uczelni nie zapewnia.

www.budamet.pl